prof. zw. Marek Wyrzykowski

3784

prof. zw. Marek Wyrzykowski

1951–2014

Nad brzegiem Styksu siedzą dusz miliony (…) Christopher Marlowe, Tamerlan wielki

Marek Wyrzykowski miał zawsze poglądy odrębne, a pozycje, które zajmował, znajdowały się poza zasięgiem krytyki. Jego intelekt ekscentryczny nakazywał mu odmienność, niezależność, nawet obojętność – szczególnie wobec oczywistości. Poza obojętności często była pozorem, był bowiem człowiekiem bardzo wrażliwym, obdarzonym niezwykłą wyobraźnią i przenikliwością oglądu ludzi, rzeczy i zjawisk. W postawie twórczej był odkrywcą. Odkrywał nowe światy; nieznane lądy, tajemnice wyobraźni. Po trosze był podróżnikiem, w typie Guliwera, podróżnikiem przez światy przekształcone mocą imaginacji i fantazji. Były to jego wyspy odrębności. Nie chciał z nich powracać do codzienności, przyziemności, oczywistości. Pragnął zasiedlać wyspę samotną. Wyspę wyobraźni.

Malarz i profesor zwyczajny Wydziału Malarstwa warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych Marek Wyrzykowski urodził się w Warszawie w 1951 roku. Studiował malarstwo w ASP w Warszawie w latach 1970–1975. Dyplom z wyróżnieniem obronił w pracowni swego mistrza profesora Tadeusza Dominika. Został w Uczelni jako pracownik naukowy. Przez wiele lat był asystentem profesora Jana Tarasina. Od 1993 roku prowadził samodzielną pracownię rysunku na Wydziale Malarstwa. W latach 1993–1996 był prodziekanem Wydziału Malarstwa. Często wystawiał i szybko odniósł sukces, zarówno w środowisku uczelni, Wydziału, Warszawy, Polski, ale też za granicą. Szczególnie związany był z frankofońskim obszarem kulturowym, wystawiał w Szwajcarii (Zurych, Bazylea), Luksemburgu i w Belgii (Bruksela, De Panne). Zwłaszcza Bruksela była jedną z jego szczęśliwych wysp. Fascynowało go to miasto. Przemierzał brukselskie Beaux-Arts. Świetnie znał malarstwo flamandzkie, podziwiał Pietera Bruegela, Petrusa Christusa, Memlinga, ale i nowszych Belgów: Paula Delvaux’a czy Jamesa Ensora – szczególnie mu bliskiego barona z Ostendy, malarza ludzkich masek.

Twórca, ale przede wszystkim malarz, przekorny, niezwykle konsekwentny. Gdy niemal wszyscy malowali postkolorystyczne obrazy, On, choć uczeń kolorystów, malował monochromy. Twórczość to samotność. Wielu wybitnych artystów w nią ucieka. Odgradza się od świata przeszkodami nie do przebycia, które chronią ich przed niepożądaną ingerencją. Goethe wybudował mur intelektu nie do przebycia dla otoczenia. Gauguin odpłynął ku odległym wyspom południowych mórz, van Gogh samotnie pracował w obcym Arles. Być może Marek schronił się za tarczą Ateny, na której utrwalony został wizerunek głowy Meduzy. Tarcza miała chronić i osłaniać boginię i jej miasto. A przecież La Meduse to jeden z najwspanialszych obrazów Marka. Pozostał wierny swoim ideom i nigdy nie wycofał się ze swoich zajętych na zawsze pozycji. Nie uległ naciskom mód, opinii, zapotrzebowań, krytyki czy obowiązujących tendencji. Pozostawił wielu uczniów, sympatyków i, co najważniejsze, niezapomniane Malarstwo.

Marka Wyrzykowskiego wspominał – Artur Winiarski

Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie © 2017

Korzystamy z technologii ciasteczek. Przeglądając naszą stronę zgadasz się na używanie ich. Polityka cookies.Rozumiem